Reklama

Motoryzacja - Premiery i TESTY

Test Volkswagena up! – Mały. Jesteś Wielki!!!

dokument
pobierz +

VW up! jest małym samochodem, ale dzisiaj nawet małe samochody muszą być wielkie pod względem techniki. Wymogi bezpieczeństwa, czy komfortu prowadzą do tego, że małe pojazdy są konstruowane z większą pieczołowitością, niż kiedykolwiek wcześniej.

Dla większości młodych ludzi jest to zapewne absurdalne, ale w latach 80-tych XX wieku Fiat 126p doładowany walizkami na bagażniku dachowym tak, że wydawał się wyższy niż dłuższy i siedząca w nim czteroosobowa rodzina jadąca nad morze, były obiektem zazdrości. Nikt nie narzekał na dyskomfort, brak osiągów, trzeszczące radio „Safari”, czy hałas we wnętrzu. Samochód, nawet tak mały, był marzeniem…

Czasy się jednak zmieniają i obecnie marzeniem jest szybka i wygodna jazda Mercedesem, Lexusem, czy chociażby Passatem. Małe samochody są teraz traktowane w Polsce zgodnie z ich przeznaczeniem: do jazd miejskich. Ta odrobina nostalgii naszła mnie gdy rozpocząłem test Volkswagena up! – samochodu małego, miejskiego, ale… jakże różniącego się od „malucha”, czy Cinquecento.

Zaprojektowany by cieszyć

Z długością 3,54 metra i szerokością 1,64 metra (bez lusterek zewnętrznych) up! należy do najmniejszych samochodów czteroosobowych. Jego wysokość to 1,48 metra. Na długość całkowitą składają się z jednej strony zadziwiająco krótkie zwisy, a z drugiej strony bardzo duży rozstaw osi (2,42 m). Taki „pudełkowaty kształt” nadwozia pozwala maksymalnie wykorzystać przestrzeń pasażerską. Słowem to typowy Volkswagen: użyteczność i ergonomia nade wszystko.

Jednak mimo kształtu „pudełka po butach” pojazd ma niewielki opór powietrza. Z wartością Cx 0,32, up! może pochwalić się wzorcową aerodynamiką w swojej klasie. Rezultatem jest mniej odgłosów powodowanych wiatrem, a także mniejsze zużycie paliwa. (o budowie aerodynamicznej bryły piszemy w osobnym tekście)

Ponieważ zaś samochody miejskie nie mogą być „poważne, ponure, szare”, nawet gdy są wzorem technicznych rozwiązań, w modelu uwypuklono linie stylistyczne, dzięki którym samochód stał się „wesołym przyjacielem”. Przykładowo linia przedniego zderzaka sprawia, że up! zdaje się uśmiechać. Uzyskano to dzięki zabudowie między reflektorami, wąskiego czarnego pas na którym umieszczone jest logo VW – jedyny chromowany element w tej części nadwozia (w testowym czarnym modelu nie jest tak widoczne na pierwszy rzut oka jak w modelach jasnych, co wyraźnie widać na zaprezentowanym filmie) .

Patrząc z boku widzimy dominujące nakładające się płaszczyzny i przejścia między elementami wklęsłymi i wypukłymi, a lekkie zagłębienie nad progiem stanowi interesujący akcent w całej powierzchni bocznej. Koła umieszczone są pod masywnymi nadkolami, których powierzchnie boczne są bardzo duże i w ten sposób powiększają optycznie średnicę małych kół.

Także z tyłu samochód szokuje nowoczesnością i dbałością o szczegóły. Up! ma dużą pokrywę bagażnika wykonaną z przeźroczystego szkła, jak w nowoczesnych smartphonach. Dokładnie to wnętrze klapy zbudowane jest z nośnej konstrukcji podstawowej, na której osadzona jest metodą spawania laserowego druga warstwa blachy z górnym zakończeniem, a dopiero zewnętrzny (naklejony) element ze szkła rozciąga się od górnego zakończenia przez całą klapę, zajmując zarówno miejsce tradycyjnej tylnej szyby, jak i blaszanej pokrywy bagażnika. Niemniej widok „szklanej klapy” jest interesującą innowacją techniczną.

Bezpieczeństwo i jakość na najwyższym poziomie

Jak wspomniano na początku, mały samochód nie oznacza mniej bezpieczny. W VW up! zadbano o jak najstabilniejszą klatkę pasażerską i w obszarze przedniej belki wzdłużnej, progów i bocznej ramy dachu zastosowano tak zwane stale dwufazowe, które razem z blachami formowanymi termicznie stanowią podstawę bezpieczeństwa klatki kabiny pasażerskiej. Z 39,3-procentowym udziałem stali o najwyższej wytrzymałości i 17,2-procentowym stali o wysokiej wytrzymałości, up! osiąga najlepszy wynik w swoim segmencie. Zaledwie 24,9 procent masy struktury nadwozia stanowią tradycyjne stale głębokotłoczne, stosowane na elementy wymagające ze względów optycznych dużej precyzji wykonania, takie jak zewnętrzne elementy boków nadwozia lub tylne nadkola.

Wnętrze – to po prostu Volkswagen

Jak zwykle w Volkswagenie, ogromny nacisk położono na ergonomię i zagospodarowanie wnętrza. Odległość między siedziskiem a dachem wynosi z przodu aż 993 mm, a z tyłu jest to 947 mm (VW Golf VII ma odpowiednio 975 mm i 967 mm). Tak zwany „punkt H” dla powierzchni siedziska i oparcia leży na wysokości 306 mm z przodu i 378 mm z tyłu. Siedzący z tyłu pasażerowie -dzięki nieco podwyższonej pozycji- mogą więc wygodnie spoglądać do przodu ponad ramionami kierowcy i siedzącego obok niego pasażera.

Niezwykle praktyczne są również schowki: obok dużego schowka na konsoli środkowej i schowka na rękawiczki, w drzwiach znajdują się kieszenie i uchwyty na butelki (do pojemności 1 litra), z tyłu 3 uchwyty na kubki oraz 2 wieszaki na torby, a podłoga w bagażniku jest regulowana. Podręczny schowek posiada uchwyty na długopisy, notatnik i monety, a haczyki na odzież zostały tak zamontowane na słupkach B, że są widoczne z zewnątrz przez szybę – nie trzeba ich szukać jak w innych samochodach i łatwo na nich powiesić kurtki (przyciemniane szyby z tyłu i jesienny brak światła uniemożliwiają pokazanie elementu na zdjęciach).

Nie inaczej jest w przypadku bagażnika, gdzie stworzono przestrzeń… prawie jak w Alfie Romeo 147. Pojemność 251 litrów to zdecydowanie więcej, niż w większości samochodów w segmencie A (Alfa Romeo 147 z segmentu C miała bagażnik 280 litrów). Po całkowitym złożeniu oparcia tylnej kanapy pojemność wzrasta do 951 litrów, a podłoga bagażnika jest prawie płaska. Ponieważ oparcie przedniego prawego fotela można pochylać, dzięki czemu w małym up! można przewozić sprzęt sportowy lub inne przedmioty o długości nawet 2 metry. Jako opcja dostępna jest dla up! zmienna podłoga do bagażnika, którą można umieścić na 2 poziomach. Na górnym poziomie w połączeniu z niezwykle łatwo składanym oparciem tylnej kanapy otrzymujemy prawie płaską powierzchnię, poniżej można ułożyć mniejsze przedmioty. Niższa pozycja podłogi może być wykorzystywana przy transporcie dużych przedmiotów. Te detale pokazują, że up! jest wewnątrz olbrzymem wśród małych aut.

Kokpit strefa kierowcy

Zegary i elementy obsługowe w up! występują w postaci trzech zasadniczych zespołów: zegary przed kierowcą, moduł przełączników na środku pojazdu do sterowania radiem z CD i klimatyzacją oraz przenośny moduł maps+more (obsługa radia, nawigacji i aplikacji związanych z samochodem).

Pierwszy zestaw zegarów składa się z analogowych wskaźników i cyfrowego wyświetlacza: centralnie umieszczono prędkościomierz, z lewej strony znajduje się obrotomierz, z prawej – wskaźnik poziomu paliwa.

Regulacja wentylacji lub klimatyzacji, system radiowy z CD, przełącznik świateł awaryjnych, sterowanie ogrzewaniem siedzeń i tylnej szyby oraz dezaktywacja systemu Start-Stop umieszczone są w centralnym module deski rozdzielczej, między kierowcą a pasażerem. Cały moduł, pokryty błyszczącym, czarnym materiałem został umieszczony wysoko i jest bardzo dobrze widoczny.

Na temat systemu maps+more poświeciliśmy osobny tekst.

Efektowane zawieszenie i efektywny silnik benzynowy

Ponieważ od wprowadzenia elektronicznego programu kontroli stabilności jazdy, połączenie napędu na przednią oś i ESP zrewolucjonizowało bezpieczeństwo czynne, up! -mający w założeniu być wzorem w segmencie- jest oferowany seryjnie z ESP. System ten jest zintegrowany z zespołem przedniej osi z kolumnami McPhersona i tylnej osi z wahaczami zespolonymi. Celem takiego układu jest uzyskanie bardzo neutralnego, bezpiecznego i komfortowego zawieszenia bez mnożenia kosztów, które są tak istotne w przypadku małych samochodów.

W up! zadebiutowała nowa generacja trzycylindrowych silników benzynowych (EA211). Silniki o pojemności 999 cm3 rozwijają moc 60 KM i 75 KM, a średnie zużycia paliwa w wersji BlueMotion Technology (m.in. system Start-Stop, rekuperacja, zoptymalizowane pod kątem tarcia odbiorniki napędu i opony o niewielkim oporze toczenia) wynosi 4,2 l/100 km (60 KM) i 4,3 l/100 km (75 KM).

W drogę, czyli 75 koni wytaczam na szosę…

W latach osiemdziesiątych miałem okazję dość dużo jeździć „maluchem” i nie straszna była mi tym pojazdem nawet trasa do Jugosławii. Później jeździłem wprawdzie Cinquecento i Seicento, ale maksymalna trasa była już tylko z Bielska do Krakowa i jazda po Krakowie (Bielsko Białą to centrala Fiat Auto Poland, skąd otrzymywałem samochody testowe, a Kraków miejsce zamieszkania). Wraz ze wzrostem zamożności naszego społeczeństwa i zakupami większych, rodzinnych samochodów, także interesujące ludzi testy dotyczyły modeli z segmentów wyższych, wiec „maluchy”… poszły w odstawkę.

Jednakże jeszcze większa zamożność ludzi i zakupy „maluchów do miasta” ponownie zainteresowały testami maluchów. To dlatego właśnie zabrałem z Warszawy Volkswagena up! z silnikiem 75 KM i wyruszyłem nim do Krakowa. Podróż odbywałem w połowie listopada, gdy nad Polską przechodziły gwałtowne podmuchy wiatru i… była to bardzo dobra próba dla tego malucha. Okazało się bowiem, że ani szum wiatru przy dużych prędkościach (zwiększany nagłymi porywami), ani uderzenia bocznego wiatru nie były żadnym problemem. Samochód jechał stabilnie, niewrażliwy na anomalie pogodowe…
Jedynym problemem był trzycylindrowy silnik o mocy 75 KM. Nagłe przyspieszenie, czy zwiększenie prędkości od 110 km/h, było prawie nieosiągalne. Redukcja biegu i praca silnika na wysokich obrotach były zaś naprawdę bardzo mało komfortowe. Jednakże gdy jechałem spokojnie, nie starając się ścigać z szybszymi samochodami, a pod górkę nie próbowałem wyprzedzać małych dostawczaków, których silniki diesla miały ponad dwukrotnie większy moment obrotowy (przypominam 1,0 75 KM ma 95 Nm), jazda była satysfakcjonująca.

Tym bardziej, że szczególną frajdę robiła w tym przypadku funkcja „ThinkBlue Trainer" uruchamiana na wyświetlaczu maps+more. Funkcja ta pomaga zaoszczędzić paliwo i ułatwia jazdę możliwie jak najmniej szkodliwą dla środowiska. System analizuje i ocenia częstotliwość używania pedału gazu, hamulca oraz zmiany biegów i udziela kierowcy wskazówek, jak może zmienić swój sposób jazdy by zmniejszyć zużycie paliwa.

W menu startowym „ThinkBlue. Trainer” wyświetlane są trzy okrągłe symbole „Jazda”, „Zużycie” i „Zmiana biegów”. Na podstawie tych symboli można szybko stwierdzić, w jakim stopniu ekologiczny jest dany sposób jazdy. Symbol „Jazda” ma w centrum okrąg z sylwetką up! – im większy ten okrąg, tym oszczędniejszy był sposób jazdy w minionych minutach. Symbol „Zmiana biegów” wskazuje kierowcy idealny punkt zmiany przełożenia. Symbol „Zużycie” pokazuje zaś średnie zużycie paliwa od momentu rozpoczęcia podróży. Po dotknięciu któregoś z tych symboli otworzy się menu z dalszymi informacjami. W punkcie „Jazda” będą to wskazówki dotyczące sposobu jazdy, które można natychmiast wykorzystać, aby zmniejszyć zużycie paliwa. Punkt „Zmiana biegów” dostarcza szczegółowych informacji o optymalnych punktach zmiany przełożenia oraz pokazuje, czy w ostatnich minutach zalecenia te były odpowiednio realizowane, a po wywołaniu punktu „Zużycie” pojawia się diagram z wartościami zużycia paliwa w ciągu ostatnich 30 minut.

Ponieważ system maps+more jest interesującym rozwiązaniem samym w sobie, prezentujemy go w osobnym materiale.

A w mieście?

To świat Volkswagena up! i wszystkie niedogodności związane z mizerną mocą, słabymi osiągami itd. całkowicie nikną. W tym wypadku liczy się doskonała zwrotność (średnica zawracania 9,8 m), łatwość parkowania (długość modelu to tylko 3540 mm) i dobra widoczność podczas manewrowania. Także zużycie paliwa wynoszące w trakcie testu w mieście 6 l/100 km (wg katalogu 5,8 /100 km) można uznać za zadawalające. No i rzecz najważniejsza: wielkość wnętrza. Ponieważ samochód wykorzystywałem jedynie do samotnych przejazdów i dowozie dziecka do szkoły/na trening mogę uznać, że komfort pojazdu jest więcej niż zadawalający. To nie „maluch 126p”, gdzie siedzieliśmy z kolanami pod brodą. Osobiście taki komfort podróżowania pamiętam z Citroena AX,, Renault 5, czy Opla Corsa drugiej generacji.

Dla kogo?

Z pewnością nie jest to pojazd przeznaczony jako jedyny model w rodzinie. Wprawdzie jak sprawdzałem podczas testu jazda na trasie jest możliwa i nie powoduje żadnych problemów ze zdrowiem psychicznym kierowcy, niemniej środowiskiem tego modelu jest miasto. To bowiem tutaj odczujemy wszystkie zalety pojazdu. Tak więc, jeżeli ktoś zastanawia się czy jako model rodzinny kupić „wypasiony model up!”, czy „golasa z rodziny Polo” osobiście patrzyłbym w kierunku Polo.

Zaś osobom które będą pojazd traktowały jako model do codziennych dojazdów do pracy, jazd na zakupy, podczas dojazdów po dzieci do szkoły, a w weekend na małe przejażdżki za miasto, Volkswagen up! z pewnością przypadnie do gustu.

Bogusław Korzeniowski

Zasoby powiązane


Reklama